8°C pochmurno z przejaśnieniami

Jeszcze raz o Żoliborzu Artystycznym

We  wrześniowym numerze jednej z gazet lokalnych ukazał się  artykuł o Żoliborzu Artystycznym.  Cieszę się, że jego autor dotychczas kwestionujący   moje dokonania, tak entuzjastycznie opisuje osiedle powstające na skraju Żoliborza i historycznych Powązek. Czytając ten tekst miałem wrażenie, jakby wiele sformułowań było cytatami z moich wcześniejszych zapowiedzi o tym powstającym osiedlu. Niestety, znalazło się w nim także trochę nieścisłości, włącznie z pominięciem rzeczywistych pomysłodawców tego osiedla, dlatego też poniżej przedstawiam prawdziwą historię powstania tego osiedla i jego nazewnictwa.

Po doświadczeniach z zagospodarowywaniem  Żoliborza Południowego środowisku „Projekt Żoliborz”, a w tym świętej pamięci przewodniczącemu „Stowarzyszenia Żoliborzan” architektowi Baltazarowi Brukalskiemu,  marzyło się aby następne planowane kompleksy na terenie Żoliborza wpisywały się w tradycje zabudowy Żoliborza, a ich nazewnictwo uhonorowało zasłużonych dla kultury jej mieszkańców.

Annie Nehrebeckiej, radnej Warszawy i przewodniczącej  komisji ds. nazewnictwa miejskiego, marzyło się, aby w nowo zurbanizowanych rejonach  nadawane nazwy były spójnie i powiązane między sobą. Jeśli patronami nowych ulic, placów, skwerów mają być historyczne osoby to chciała, aby w większym zakresie uhonorowywać osoby tworzące kulturę, naukę, a nie tylko ginących za Polskę. Udało nam się to wszystko pogodzić. Gdy dowiedzieliśmy się, że Dom Development zakupił od Agencji Mienia Wojskowego niezabudowane 10 ha  tuż za Żoliborzem Południowym, postanowiliśmy namówić dewelopera na współpracę ze środowiskami  żoliborskimi. Zakładaliśmy, że efektem tej współpracy będzie budowa osiedla, które może być  nowatorskim,  wyróżniającym  się spośród wielu nowo powstających osiedli warszawskich, a zarazem wpisującym się w tradycję zabudowy Żoliborza.

Obydwoje z Anną Nehrebecką spotkaliśmy się z zarządem Dom Development i zaproponowaliśmy im nasze pomysły dotyczące nazewnictwa i pewnych rozwiązań artystyczno-urbanistycznych.  Nasze propozycje zostały  ciepło przyjęte. Zwrócono się do nas o przygotowanie listy patronów, zgody ich rodzin oraz polecenia artystów, którzy mogliby się podjąć  tego zadania. Architekci Maciej Mąka i Radosław Sojka projektujący to osiedle mieli konsultować się z architektem Baltazarem Brukalskim, którego rodzice zaprojektowali znaczą część Żoliborza przedwojennego i fragmenty powojennego. Chcieliśmy aby formalnie nasz pomysł był wspólną inicjatywą wszystkich klubów radnych dzielnicy Żoliborz. Niestety, początkowy entuzjazm niektórych radnych PO został  schłodzony przez lokalnych liderów PO. Zakładali oni, że to dodatkowa promocja mojej osoby i naszego środowiska, więc oni będą przeciwni. W tej sytuacji trudno  było lansować ten pomysł z samymi radnymi PiS  w kontrze do naszego koalicjanta, jakim była miejscowa Platforma Obywatelska. Zostaliśmy sami. Po raz kolejny nasz pomysł był blokowany, ale my też nie musieliśmy dzielić się naszymi  inicjatywami z innymi.  Niestety z tego powodu przeżywaliśmy co pewien czas nagonki  i puszczanie plotek, ile to się na tym, szczególnie ja, dorobiłem.

Prace ruszyły pełną parą. Wjazd na osiedle został zaprojektowany w postaci obecnego placu Niemena, który tworzy zakończenie  nowo powstającej osi żoliborskiej ciągnącej się od Cytadeli poprzez planowany plac Grunwaldzki i ulicę Rydygiera. Zespoły mieszkaniowe na osiedlu nawiązują swoją zabudowy do przedwojennych kolonii WSM na Żoliborzu.  Korzystając z doświadczeń sąsiedniej zabudowy Żoliborza Południowego, wybudowano dodatkowo ogólnodostępny, ale płatny (2,5 zł za godzinę) podziemny parking, który bez problemu może obsługiwać przyjeżdżające tu osoby. Jest to całkowita nowość na rynku developerskim. Żoliborska artystka Olga Wolniak-Dominik zorganizowała grupę znanych artystów, którzy razem z nią tworzą artystyczne elementy architektoniczne. Ich zadaniem jest nie tylko upamiętnianie patronów ulic, kolonii mieszkaniowych i pasaży, ale też wprowadzenie ładu estetycznego. Sporo czasu zajęło wytypowanie odpowiednich patronów, dotarcie do ich spadkobierców, otrzymanie od nich zgód, a przede wszystkim uzyskanie akceptacji miejskiej komisji nazewnictwa i zatwierdzenie przez Radę Warszawy. Nie było to takie proste. Lider miejscowej Platformy Obywatelskiej, do końca kadencji starał się nie dopuścić, aby radni warszawscy zatwierdzili proponowanych przez nas patronów ulic i placu. Co mu się  na szczęście nie udało. Gdy 15 marca 2013 r.  w uroczystym otwarciu nowej inwestycji  wzięli  udział liczni przedstawiciele środowisk artystycznych, rodzin znanych artystów, których imiona zostaną tu uwiecznione w nazwach oraz żoliborscy działacze i społecznicy,  nie było tu poza radnymi  z „Projektu  Żoliborz”  innych radnych i władz dzielnicy.

Musiało upłynąć kilka lat, żeby praca mojego środowiska została doceniona. Wspomniany na wstępie wrześniowy artykuł, tak pozytywnie opisujący realizowaną inwestycję developerską zaskoczył nie tylko mnie. A stwierdzenie, że „Żoliborz Artystyczny swoją koncepcją wpisał się w tradycję zabudowy Żoliborza. Można powiedzieć, że jest w pewien sposób kontynuacją ciągu przedwojennych osiedli Żoliborza Oficerskiego, Dziennikarskiego, Urzędniczego i Spółdzielczego” jest dla mnie elementem osobistej satysfakcji. Nie dziwi mnie też, że autor kończy swój tekst słowami „Serdecznie zapraszam do odwiedzenia tego nietypowego osiedla”.

Napisany przeze mnie w 2013 roku trochę wizjonerski tekst,  mówiący o tym, że „Żoliborz to miejsce niezwykłe, idealnie łączące w sobie urok spokojnej prowincji i nowoczesnego miasta. Z biegiem czasu i rozwojem dzielnicy widzimy, że staje się ono małym miasteczkiem, gdzie życie kulturalne i towarzyskie zaczyna się skupiać na nowo powstającej osi Rydygiera. To tutaj będą tętniące życiem kawiarnie, muzea, miejsca spotkań dla młodszych i starszych mieszkańców. Doceniając partnerstwo Dom Development w tym procesie jestem przekonany, że Żoliborz Artystyczny nie tylko doskonale wpisze się w założenia rozwoju dzielnicy, ale i nie pozostanie niezauważony na mapie Warszawy. To pierwszy tego typu projekt i jednocześnie doskonały przykład, jak ważna jest współpraca z władzami miasta i realizacja wspólnej wizji. Razem działamy na rzecz obecnych i przyszłych mieszkańców, pamiętając jednocześnie o historii i mając na uwadze przyszłość tego miejsca. Oś Rydygiera zaczyna się od Cytadeli, biegnie wzdłuż alei Wojska Polskiego, placu Grunwaldzkiego i nowej, przedłużonej ulicy Rydygiera. Jej zwieńczeniem będzie plac Niemena, centrum wspomnianej unikatowej inwestycji Żoliborz Artystyczny. To niespotykana dotąd skala przestrzeni, do której już dziś zapraszam, aby obejrzeć skale przyszłych przeobrażeń” -  stał się pretekstem do stawiania zarzutów, że „faworyzujemy jednego z inwestorów budowlanych, kosztem pozostałych podmiotów gospodarczych, że chwalenie tej inwestycji to promocja komitetu wyborczego i jest to niebezpieczny proceder stanowiący nadużycie związane ze sprawowaniem funkcji samorządowej, co może budzić podejrzenia o brak bezstronności, zaniechanie transparentności a także o korupcjogenność”. Przy okazji rozpuszczano plotki, ile ta ja wziąłem za promocję, że mam tam kilka mieszkań oraz załatwioną posadę dyrektorską. No cóż, taką mamy ogólnopolską rzeczywistość. Nic nas tak nie łączy jak zawiść do innych, że coś im się udało. Nasz znany piłkarz Jacek Krzynówek tak to zjawisko opisał: „Jesteśmy takim narodem, że jak komuś się powodzi, to najlepiej go zgnoić, podstawić mu nogę”. Na razie mogę tylko marzyć, że kiedyś i w tym zakresie będziemy się zmieniać. Tak jak zmienia się nasz kraj w ostatnim ćwierćwieczu.

Witold Sielewicz
PROJEKT ŻOLIBORZ




Spotkanie, na którym ustalono propozycje patronów ulic, pasaży, kolonii mieszkaniowych na Żoliborzu Artystycznym. Od lewej Anna Nehrebecka, Małgorzata Niemen, Witold Sielewicz, Anna Nalberczak, Halina Piwowarska.

Jeszcze raz o Żoliborzu Artystycznym komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się