13°C lekka mżawka

KIM BYŁA ZETA?

Na ścianie budynku przy ul. Cieszkowskiego 1/3 (dom w którym mieszkała) odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej Halinie Grabowskiej, pseudonim Zeta.

 

Z inicjatywy harcerzy Szarych Szeregów reprezentowanych przez Panią Hannę Szczepanowską, 25 października 2013 r odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej Halinie Grabowskiej, pseudonim Zeta , na ścianie budynku przy ul. Cieszkowskiego 1/3 (dom w którym mieszkała) . Kim była ta niezwykła dziewczyna, która po latach doczekała się upamiętnienia?

To przede wszystkim harcerka, szefowa sekcji łączniczek 1-go plutonu oddziału do zadań specjalnych Komendy Dywersji w Dowództwie Armi Krajowej odznaczonego kryptonimami „Agat”-„Pegat”-„Parasol”. W Lipcu 1944 r. po nieudanej akcji na dowódcę SS Wilhelma Koppego została ujęta w czasie odwrotu przez Niemców i osadzona w więzieniu na Montelupich w Krakowie, gdzie była nieludzko  katowana i torturowana. Ponieważ nie złamała się i nic nie wydała swoim oprawcom została zamordowana z 23 na 24 lipca 1944 r. Tyle suche fakty. Ja pragnę dziś oddać głos koleżankom Zety, spisanych i udostępnionych mi przez wspomnianą już główną inicjatorkę powstania tablicy, panią Hannę Szczepanowską. Oto kilka świadectw charakteryzujących Zetę: Wanda Nowakowska-Janicka – ps. Zofia.- „Na Żoliborzu- jak w małym miasteczku- wszyscy wszystkich znali i myśmy z Zetą również się znały. Zresztą trudno było jej nie znać, gdyż była dziewczyną, która wyraźnie wybijała się wśród innych dziewcząt. W tamtym już czasie utrwalił się we mnie jej obraz jako dziewczyny odważnej, prawej i odpowiedzialnej, choć nigdy nie łączyła nas przyjaźń, a raczej tylko znajomość. Dziś myślę, że była to natura bardziej złożona: z jednej strony ogromny temperament i ambicja, a jednocześnie rozbudowany intelekt i refleksyjność”. A tak wspomina Zetę Janina Lenczewska „ps. Żaba”, dopełnając niejako wcześniejszą charakterystykę:- „Jej trochę romantyczny wygląd nie odpowiadał z pozoru jej działalności i żywemu, wesołemu usposobieniu. Wydaje mi się jednak, że w rzeczywistości były dwie Zety: jedna nasza, taka jaką znaliśmy ją wszyscy, a druga równie prawdziwa, którą znali jedynie najbliżsi, jaka przemawia do nas z kart pozostawionego pamiętnika i która po stracie narzeczonego i przyjaciółki zamknęła się w sobie i nie uzewnętrzniała się inaczej, jak przelotnym wyrazem oczu, lub chwilowym, nieuchwytnym prawie, dalekim uśmiechem. Jej zapału, pracowitości, poświęcenia i wytrwałości nie można tłumaczyć inaczej, jak głębokim patriotyzmem i szlachetnością uczuć, o których nigdy nie mówiła. Zeta była wspaniałym towarzyszem i kolegą. Dowcipna, wesoła, cięta i inteligentna, odważna i wysportowana, a przy tym nieco lekkomyślna i pełna kobiecego wdzięku ujarzmiała naszych kolegów zupełnie. Przyjaźniła się z nimi, flirtowała trochę, a trochę matkowała, zachwycała się ich wyczynami i pobłażała głupstwom, które popełniali” Była przedmiotem ich podziwu i mniejszej lub większej adoracji. Umiała przy tym zachować jakiś nieuchwytny dystans, który ją dzielił nieraz od rozhukanej gromady.  I ostatnie dni życia, które relacjonuje Jerzy Marszałek, współwięzień przebywający na Montelupich „W tamtym okresie pracowałem jako sprzątacz dziedzińca więziennego. Późnym popołudniem, kiedy zamiatałem chodnik przed wejściem, zajechał samochód ciężarowy z którego pomagałem wyjść dwóm młodym chłopcom oraz wynieść nosze, na których leżała młoda dziewczyna, cała skrwawiona. Lewa część jej twarzy była zmiażdżona od uderzenia kolbą lub silnego kopnięcia, a ramię jej krwawiło. Z kilku zdań które strażnik pozwolił nam zamienić dowiedzieliśmy się, że brali udział w zamachu na Koppego, nie znali jednak wyniku zamachu. Ranna dziewczyna dodała, że brała wcześniej udział w zamachu na Kutscherę. Mimo cierpień spowodowanych ranami oraz świadomości co ich czeka, cala trójka zachowywała się bardzo dzielnie. Po 5-6 dniach  zostali wyprowadzeni z celi, sprowadzeni do piwnicy budynku i tam zastrzeleni”. I tak się dokonał los tej niezwykłej dziewczyny. Zbliża się ten jedyny w roku czas refleksji. Wspominając swoich drogich zmarłych zadumajmy się też nad życiem Haliny Grabowskiej, bo pamięć to  coś niezwykle cennego i potrzebnego w naszych niby pozornie prostszych czasach.

KIM BYŁA ZETA? komentarze opinie

  • gość 2017-07-11 18:04:41

    Ileż to wartościowych córek i synów Polski straciło życie na wojnie i po niej, w komunistycznej Polsce. Co mamy dzisiaj, na świecznik pchają się szumowiny, w wymiarze sprawiedliwości miewamy potomków morderców: http://pamietnikwindykatora.pl/2016/03/05/geny-dzisiejszych-sedziow-prokuratorow-tudziez-innych-prawnikow/

Dodajesz jako: Zaloguj się

felietony, Sady Żoliborskie - więcej informacji