24°C rozproszone chmury

Domeczek Wańkowicza

historia, Domeczek Wańkowicza - zdjęcie, fotografia

Wśród słynnych mieszkańców Żoliborza Dziennikarskiego warto wspomnieć o pisarzu, reportażyście i dziennikarzu – Melchiorze Wańkowiczu. Jego słynny „Domeczek” opisany pięknie w książce „Ziele na Kraterze”, znajdował się przy ul. Dziennikarskiej 3. Sam autor tak pisał o okolicy w której miał dom stanąć: Dom miał stanąć na pustkowiu szczerym, na dalszym Żoliborzu, gdzie nie dochodziły jeszcze linie tramwajowe i żadna kucharka nie chciała się godzić z braku sklepów i kościoła. Z jednej strony widać było burą Wisłę, ku której szły pustacie, z drugiej przewiew majdanu, na którym miał stanąć park im. Stefana Żeromskiego, z trzeciej – pryzmy cegły, z której poczynano stawiać „szklane domy”pepesowskiej kooperatywy, z czwartej wreszcie – beczułki wapna tam, kędy zalęgła się dziennikarska kooperatywa. Sam "Domeczek" opisany został następująco: Miał cztery poziomy. Wysoka suterena, mieściła  pomieszczenia gospodarcze. Na paterze znajdowała się biblioteka, jadalnia, salon i hall. Pierwsze piętro to królestwo rodziców. Tu były ich sypialnie oraz gabinet ojca. Na drugim piętrze królowały córki pisarza. Dom był bardzo nowoczesny, na każdym m piętrze była ciepła i zimna woda, a wszystkie poziomy łączyła niewielka winda biegnąca z kuchni, umożliwiająca szybki transport potraw na dowolny poziom. Pomieszczenia były zaprojektowane przez różnych artystów. Pokój dziecięcy projektowała Lorentowiczówna.  Pomieszczenie to  było bardzo jasne. Były tam dwa ogromne okna, a artystka nadała mu wygląd altany. Pastelowe kolory ścian i mebelków przypadły do gustu małym lokatorkom. Każde pomieszczenie w tym domu miało określony klimat. Atmosferę poszczególnych pomieszczeń tworzył nie tyle wystrój, co rodzinny rytm życia. O poważnych sprawach rodzice rozmawiali w bibliotece. Sypialnia mamy kojarzyła się przede wszystkim z ciepłymi, niedzielnymi porankami, kiedy dzieci przybiegały, by jeszcze na chwilę przytulić się do mamy w łóżku. Było to miejsce bezpieczne, stanowiące uczuciowe serce domu. Tu przychodzili domownicy w chorobie. Nawet zwierzęta czuły nastój tego miejsca - tu swoje potomstwo przyniosła kotka Malwinka. Salon „był głupi”  - czytamy  w powieści. Tu nigdy nie rozmawiano o niczym istotnym. Było to miejsce, gdzie przyjmowano gości. Był to swego rodzaju łącznik między światem zewnętrznym, a prywatnym światem rodziny. Domeczek zawsze tętnił życiem. Był świadkiem dorastania dziewczynek. To miejsce, do którego chętnie powracały z bliższych i dalszych wypraw organizowanych przez tatę. Tutaj przyjmowały swoich pierwszych gości i urządzały bale. Dom podczas wojny został zniszczony. Gdy na jego ruinach Zofia Wańkowiczowa zastaje polskich robotników, częstuje ich chlebem i kiełbasą, mówiąc, że są jej ostatnimi gośćmi. Ten opis Domeczku znalazłam w pięknej książce M. Wańkowicza - "Ziele na Kraterze", do której przeczytania gorąco zachęcam.

Domeczek Wańkowicza komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się