12°C bezchmurnie

Pamięć, czyli rzecz o materialnym świadectwie historii

historia, Pamięć czyli rzecz materialnym świadectwie historii - zdjęcie, fotografia
  • Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego
    Zdjęcie ze zbiorów Muz...
  •  MPW-IP/5439. Żołnierze Zgrupowania „Żaglowiec” na barykadzie przy ul. Mickiewicza
    MPW-IP/5439. Żołnierz...

Ten artykuł pozwolę sobie zacząć od przypomnienia truizmu - że pamięć czyni nas tym, czym jesteśmy. Naturalna ciekawość popycha nas ku poznawaniu rozmaitych aspektów naszego otoczenia, a zapamiętywane efekty naszych dociekań i eksploracji stają się częścią nas samych.

Bardzo zgrubnie, możnaby cały obszar naszych doświadczeń podzielić na dwie sfery - społeczną, powiązaną z ludźmi, ich działaniami i wydarzeniami, oraz materialną. O ile jednak w sferze pamięci o ludziach i wydarzeniach wcale nie jest najgorzej, a ostatnie lata przywracają nam pamięć o tych, których w czasach słusznie minionych usiłowano pogrzebać - dosłownie, i w przenośni, dla ludzkiej pamięci - to w sferze kultury materialnej wciąż pozostaje bardzo wiele do zrobienia.

I właśnie o tej kwestii będę dzisiaj pisał.

W reportażu Polskiego Radia w zeszłym roku z ust dziecka padły uderzające słowa, świetnie ilustrujące problem: „(...) te budynki się zmieniają, coś nowego rośnie, coś nowego buduje, to jednak nie możemy zapomnieć (...)”.

Przywykliśmy do naszej dzielnicy jako do miejskiego ogrodu - pełnego zieleni, drzew. W ich cieniu, zwłaszcza letnią porą, chętnie ostatnio zasiadamy do rozmaitych smakołyków. W rejonie Placu Inwalidów, zwłaszcza po południowej stronie, jest już prawdziwe gastronomiczne zagłębie. Ale to miejsce przeszło wielkie metamorfozy. Nawet najbardziej zasiedziali „lokalsi” z trudem przypominają sobie SPOŁEMowski sam z pustymi półkami i mlekiem w litrowych, szklanych butelkach z aluminiowym kapslem w lokalu w którym obecnie działa „Da Aldo”, sklep z materiałami obiciowymi i pościelą w miejscu „Głodomorów”, sklep papierniczy (źródło papieru toaletowego, poszukiwanego i deficytowego towaru luksusowego) w miejscu „Faworów”, sklep z kuchennymi utensyliami w miejscu dzisiejszej „Tel Aviv”, czy wiecznie pusty sklep mięsny w miejscu obecnego banku PeKaO. A to przecież tylko jakieś ćwierć wieku! Nieco lepiej pamiętany jest za to „zieleniak” którego dopiero niedawno zastąpiło „Thaisty”.

Pierwsze kroki przypominające nam o historii naszych „codziennych miejsc” poczynił Burmistrz Krzysztof Bugla i Urząd Dzielnicy, organizując w „Galerii Przystanek” na ogrodzeniu Parku Stefana Żeromskiego wystawę - którą po raz kolejny możemy oglądać także teraz - poświęconą naszej dzielnicy w czasie II Wojny Światowej.

Z pochodzących ze zbiorów amerykańskiej National Archives and Records Administration zdjęć lotniczych, po raz pierwszy opisanych przez historyka, Zygmunta Walkowskiego, wyziera zupełnie inny świat. Księżycowy krajobraz pozbawiony drzew, dawno wyciętych na opał przez terroryzowaną i głodzoną ludność okupowanej Warszawy. Znajomy układ urbanistyczny jest bardzo czytelny, ale szybko w oczy rzucają się też różnice. Pusta parcela przy Mickiewicza 23, gdzie obecnie są znane i lubiane „Da Aldo”, „Thaisty” i „Głodomory”. A w poprzek ulicy, pomiędzy obecnie mieszczącym „Fawory” domem przy Mickiewicza 21, a stojącym naprzeciw domem przy Mickiewicza 18D - powstańcza barykada.

Z wojennego zdjęcia pochodzącego ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, a przedstawiającego to miejsce, patrzą na nas młodzi ludzie - nasi sąsiedzi i poprzednicy. Za nimi - wykop poprzedzony wałem przedpiersia, ponure przypomnienie niezaprzeczalnego faktu, że w tamtych czasach każdy - wojskowy, cywil, kobieta, dziecko - kto tylko chciał przejść na drugą stronę ulicy, musiał liczyć się z tym, że zostanie zastrzelony. To dzieło fortyfikacyjne powstało zapewne pomiędzy 3. a 5. sierpnia 1944, a zatem po powrocie ugrupowania PPłk. „Żywiciela” z Kampinosu, a przed ostatecznym ukształtowaniem pozycji powstańczych w tym rejonie. To ostatnie wydarzenie źródła datują na 5. sierpnia, gdy zgrupowanie „Żaglowiec” zajęło stanowiska na wprost Cytadeli i linii kolei obwodowej. Dostępne źródła piszą o barykadach jako o czymś nie aż tak typowym na Żoliborzu. W „Głosie Polski Walczącej” nr 50 z 4. grudnia 1944 czytamy, że „Fortyfikowanie Żoliborza było o wiele trudniejsze. Szarokie ulice i place, olbrzymi, otwarty zupełnie teren nad Wisłą, wreszcie brak środków technicznych zdawały się nieprzezwyciężonymi przeszkodami. (...) Prace umacniające, kopanie rowów i budowa barykad stały się symbolem ścisłej współpracy i współżycia wojska z ludnością cywilną. Robót tych nie byliby w stanie wykonać sami saperzy - była ich garstka (...)”.

W bezpośrednim sąsiedztwie barykady, w stojącym na rogu Placu Inwalidów gmachu przy Mickiewicza 20, w którym obecnie jest popularna winiarnia „Winny Przystanek”, znajdował się Punkt Opatrunkowy nr 102A dla II Obwodu „Żywiciel”, którego komendantem była dr Izabela Krzemińska-Ławkowicz. To tu właśnie służył i zginął z rąk Niemców 11-letni powstaniec, Andrzej Szwajkert. Jego postać jest obecnie znana, jest też patronem corocznego, wrześniowego turnieju piłkarskiego dla młodzieży.

Nawet takie, bardzo ogólne zerknięcie na najnowszą historię naszej Dzielnicy dobitnie pokazuje, że czas zatarł bardzo wiele śladów jej wojennej przeszłości. Gojenie wojennych ran to proces naturalny, ale na Żoliborzu proces zdaje się przekroczył pewną granicę - nawet przewodnik i miejscy urzędnicy w czasie oficjalnej wycieczki po okolicy (w zupełnie nie powiązanych okolicznościach) z zaciekawieniem traktowali przypomnienia o obiektach fortyfikacyjnych w okolicy, które doświadczone oko odnajdzie znacznie łatwiej, niż miejsce, gdzie barykada rozdzielała ludzi gotowych złożyć życie w obronie wolności i godności, od ich oprawców - Niemieckich zwyrodnialców.

Na szczęście, żyjemy w Warszawie - mieście, w którym całkiem niedawno i z wielkim sukcesem przywrócono pamięć o innych, znacznie mniej chlubnych budowlach czasu wojny i okupacji - o murach Getta. Mamy też świetne narzędzie do skoordynowanego i oszczędnego w formie przekazywania ciekawych lokalnych informacji - tablice i kasetony Miejskiego Systemu Informacji. Na Placu Inwalidów jeden z nich już stoi, przypominając o historii i architekurze jednego z tutejszych gmachów.

Być może nadszedł właściwy czas, by dla zachowania historii bliskich nam miejsc w pamięci, w podobnej formie przypomnieć także o powstańczej barykadzie na Mickiewicza. Wymiana pasa w poprzek chodników na płytki innego koloru (wzorem metody użytej do upamiętnienia muru Getta, której najbliższy przykład mamy nieopodal, na rogu Międzyparkowej i Bonifraterskiej), i kontynuowanie go rabatą kwiatów w obrębie pobliskich trawników niczego funkcjonalnie nie zmieni w naszym otoczeniu, ani nie będzie jakoś szczególnie kosztowne - ale wraz z tablicami systemu MSI przypominającymi wydarzenia sprzed lat, pozwoli tak nam jak i przyszłym pokoleniom lepiej poznać i zachować w pamięci nasz dom - naszą Dzielnicę.

Pamięć, czyli rzecz o materialnym świadectwie historii komentarze opinie

  • gość 2017-08-18 14:03:41

    Thaisty jest na pl. Wilsona (Mickiewicza 27). Pan pewnie pisze o "My Thai"

Dodajesz jako: Zaloguj się