Reklama

Dlaczego Renata Kozłowska ma nie zostać burmistrzem?

Pat trwa nadal. Koalicja Obywatelska nie może porozumieć się z aktywistami miejskimi. Miejsc w zarządzie jest trzy a chętnych czterech.

Postanowiono zastosować opcję zerową, dzięki, której do zarządu mieliby nie wejść ani obecny burmistrz Krzysztof Bugla ( popierany przez Miasto Jest Nasze) ani szefowa Platformy Obywatelskiej pani Renata Kozłowska. Trochę dziwna konstrukcja, dzięki której szefowa zwycięskiego ugrupowania w dzielnicy nie zostaje burmistrzem, ale czego nie robi się dla zawarcia porozumienia. Jednak nie! Aktywiści stoją twardo na stanowisku, że musza mieć przewagę w zarządzie. To tez jest dziwne biorąc pod uwagę, że tych wyborów nie wygrali. Tak, więc chyba czeka nas mianowanie burmistrza i zarządu przez Prezydenta Trzaskowskiego. Pytałem przedstawicieli lokalnego PiS czy nie uwolniliby zwycięskiej Koalicji Obywatelskiej od aktywistów miejskich. Twierdzą, że koalicja jest niemożliwa, ale umożliwienie sprawowania władzy tym, którzy wygrali bezsprzecznie wybory to zupełnie inna sprawa.  

Jest jednak jeden postęp. Wszystko na to wskazuje, że dzisiaj zostanie wybrany przewodniczący rady i będzie nim Piotr Wertenstein-Żuławski. Zostanie wybrane prezydium, w którym będą reprezentowane wszystkie kluby, ( co jest ważne, ponieważ w wielu dzielnicach łamie się ten dobry zwyczaj).

Reklama

Ponoć ustalono też program działania nieistniejącej koalicji. Jednak to nie musi być dobra informacja, ponieważ aktywiści miejscy w całej Warszawie stawiają na takie „udogodnienia” jak zakaz parkowania na chodnikach, zwężanie ulic, wytyczanie ścieżek rowerowych kosztem wszystkiego i wszystkich. Jako redakcja będziemy w najbliższym czasie domagać się publikacji porozumienia programowego, aby dowiedzieć się, co nas czeka.   

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-05 13:34:01

    Wszyscy na Żoliborzu wiemy dlaczego ta pani nie może (a może nie powinna) razem z panem Buglą być w zarządzie. A swoją drogą. Gdzie te czasy, gdy od burmistrza wymagało się autorytetu, kompetencji i nieposzlakowanej opinii? Dziś wystarczy wstąpić do partii, zrobić szybko przewrót i wiedzieć z kim się zadawać. Na głowy poupadaliśmy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Barbara Stelęgowska 2025-03-29 07:36:30

    Władze samorządowe, to przekrętasy, jakich mało, p. Bugla też. W 1991 r. wystąpiłam z wnioskiem o stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej urzędu żoliborskiego z 1958r., która naruszała prawo własności. Oczywiście stołeczne biuro lokalowe odmówiło stwierdzenia jej nieważności. Instancja odwoławcza, w postaci SKO w Warszawie, kierowana wtedy przez wybitnego prawnika administracyjnego, p. Andrzeja Grysińskiego była tego samego zdania. Udział w sprawie zgłosiła prok. Jolanta Rajewska i przed NSA domagała się stwierdzenia jej nieważności. NSA decyzję SKO więc uchylił i cała sprawa zaczęła się od początku. Ku mojemu zaskoczeniu, szefowa stołecznej lokalówki - Krystyna Czerwińska dalej stała na stanowisku, że nie ma podstaw do stwierdzenia nieważności kwestionowanej przez mnie decyzji. Podobnie twierdził Przewodniczący SKO - p. Grysiński, który orzekał w sprawie ponownie, choć zakazuje tego prawo. Przepisy antykorupcyjne SKO zakazywały mu w ogóle orzekania, miał tylko wyznaczać skład. Przepisy antykorupcyjne w administracji zakazywały mu też orzekania w sprawie urzędu, z którym był powiązany jako radny, a był radnym na Żoliborzu, a ja kwestionowałam decyzję tego właśnie urzędu.. Widząc co się dzieje, zgłosiłam do prok. Rajewskiej, że sprawa trafia ponownie do NSA i proszę o jej udział, ale odmówiła mi tego udziału, twierdząc, że jednak po namyśle żadnego naruszenia prawa nie było i miała takie jaja, by mi to swoje stanowisko przysłać na piśmie. W NSA sprawa była tak nieuczciwie referowana, że nie mogłam się powstrzymać i to otwarcie powiedziałam, na co zacny sędzia, aż się zerwał z oburzenia, ale usadziła go Przewodnicząca. Musiałam sama wskazywać, na rażące naruszenie prawa, na znikające dokumenty z akt, na złamanie kilku przepisów antykorupcyjnych p. Andrzeja Grysińskiego i zmianę frontu prok. Rajewskiej. Szanowny skład sędziowski postanowił dać sobie 2 tyg. na zastanowienie ( i ustalenie z zgrają przekrętasów, co dalej. Poprosiłam o zajęcie stanowiska wobec poczynań prok. Rajewskiej Z-cę Prokuratora Wojewódzkiego i prok. Jerzy Labuda odpisał mi, że osobiście zbadał sprawę i żadnego naruszenia prawa nie widzi i to zmienione przez prok. Rajewską zdanie jest prawidłowe. Złożyłam tez wniosek o postępowanie dyscyplinarne dot. tej cudownej zmiany frontu prok. Rajewskiej, ale mi odmówiono, gdyż sprawę zbadał Łabuda i wszystko cacy. Po tych 2 tygodniach NSA wydało wyrok uchylający ponownie decyzję SKO i spawa znów wróciła do szefowej stołecznej lokalówki, p. Czerwińskiej, która znów odmówiła stwierdzenia nieważności decyzji, co już wyglądało na jakiś cyrk. SKO postanowiło tym razem zakończyć zabawę i wydało decyzję stwierdzającą nieważność. W tej decyzji w składzie p. Grysiński już się nie ulokował.. Sprawa poszła do NSA, decyzja stwierdzająca nieważność została utrzymana w mocy, ale cyrk trwał 7 lat. Wkrótce prok. Rajewska awansowała i została Przewodniczącą III Wydziału NSA. Prok. Łabuda awansował do Prokuratury Generalnej. Pan Grysiński udzielił wywiadu, w którym chwalił się swoją nienaganną służbą przez kilkanaście bodajże lat jako Przewodniczący SKO i opowiadał, jaki jest z tej służby dumny, chwalił się przepisami antykorupcyjnymi SKO, przez które jego zdaniem mysz miała się nie przecisnąć, choc jemu się to udało i to kilkakrotnie w jednym postępowaniu. Mówił też, że od decyzji SKO można się przecież odwołać do NSA, zapominając wspomnieć, że to wszystko jedna wielka mafia. Tylko pani Czerwińska została kilka lat później skazana za przydział ogromnych lokalów prokuratorom i sędziom z puli dla najbiedniejszych. Już po wyroku p. Czerwińska awansowała do Ratusza właśnie, ale dziennikarze zrobili raban i musieli ja zwolnić. Myślę, że każda władza to oszuści lepszej wody. Ta pierwsza, lewa decyzja wyszła w 1958 r. i wydana była przez Ministra Gospodarki Komunalnej i od niej nie było odwołania. Potem były kolejne. Żeby było ciekawiej, to na tym stwierdzeniu nieważności sprawa się nie skończyła. Bo przekrętasy wiedząc już, że sprawy nie wygrają i bdą musieli zapłacić odszkodowanie obu stronom, na krótko przed wydaniem decyzji stwierdzającej nieważność decyzji z 1958 r. o czym doskonale wiedzieli, że zaraz będzie wydana, postanowili wbrew mojej woli rozkwaterować mieszkanie, którego byłam jedynym najemcą i doprowadzili do fizycznego zajęcia lokalu przez stronę przeciwną, mimo, że decyzja prawomocna nie była i złozyłam od niej odwołanie, które nie zostało rozpatrzone przez wiele lat. Gdy złożyłam skargę na przewlekłość, ta I instancja, przez którą skarga musiała przejść napisała mi zwykła pisemko ( żadna forma prawna na skargę, od której służy mi przecież odwołanie i oni już doskonale wiedzieli, że ja prawo znam ) informujące mnie, że odwołanie stało się bezprzedmiotowe, bo wyrok o moje wejście w stosunek najmu stał się prawomocny później, niz oni rozkwaterowali. No idiotę chcieli ze mnie zrobić, bo dobrze wiedzieli, że postępowanie sądowe w tej sprawie trwa i mają zawiesić wszystkie inne, w których moje najemnictwo będzie jakimś argumentem. Zresztą, w tym nie było, bo na rozkwaterowanie mieszkania muszą się zgodzić wszystkie dorosłe osoby w nim zameldowane. Dlatego szanowną kierowniczkę działu lokalowego na Żoliborzu - Alicję Jaworską, która wbrew prawu rozkwaterowała mieszkanie, poinformowałam, że jej informacja jest bezprzedmiotowa i poprosiłam, by jednak nie kontaktowali się ze mną w sposób pozaprawny. Wtedy mieli takie jaja, że wydali decyzję umarzającą postępowanie odwoławcze. Pod tą umarzającą decyzją podpisała się rekordowa liczba osób: Prezydent m.st. Warszawy i Z-ca Prezydenta, burmistrz - Krzysztof Bugla, Z-ca Burmistrza - Michał Jakubowski, p.o. Z-cy Dyrektora Biura Polityki Lokalowej - Tomasz Krettek, Radca Prawny urzędu żoliborskiego - Iwona Ślęczkowska, Naczelnik WZL - Magdalena Stefaniuk oraz nie pierwszy już raz podpisująca się pod naruszającą prawo decyzją - Alicja Jaworska. Pół urzędu żoliborskiego, i nie tylko, zaangażowało się w wydanie kolejnej lewej decyzji. SKO ją łaskawie uchyliło. Sprawy nie są zakończone do dziś.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-05 13:41:47

    To jest właśnie efekt głosowania na tzw. "aktywistów", którzy uważają, że "miasto jest ich". Otóż nie - miasto nie jest wasze! I nie wygraliście, na szczęście, wyborów. Gdyby część ludzi nie dała się omamić i by potem nie zagłosowała na was - teraz by problemu nie było i KO by rządziła samodzielnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo iZoliborz.pl




Reklama