27°C bezchmurnie

Relacja ze spotkania z bohaterką książki "Ambasadorowa"

relacje, Relacja spotkania bohaterką książki

W czwartek 22 lutego br. gościem biblioteki przy ulicy Słowackiego 19a była pani Beata Gołaszewska (literacka Ewa), bohaterka głośnej książki pani Edyty Wołoszek pt. „Ambasadorowa”, która w ciekawej rozmowie z panią psycholog Aleksandrą Domeracką opowiedziała licznie zgromadzonym żoliborskim czytelnikom o swoich trudnych rodzinnych perypetiach.

Bohaterką książki jest Ewa, wykształcona kobieta w średnim wieku, która od dziecka nie miała łatwego życia. Przez despotyczną matkę zawsze czuła się winna, jej wysokie wymagania, chęć matczynej totalnej dominacji nad córką, sprawiały, że stawała się ona totalnie uległa wobec zastanej rzeczywistości. Odkąd pamięta, jej relacje z matką były trudne i ciężkie. Kiedy matka postanowiła wybrać dla Ewy męża, ta nie potrafi się jej przeciwstawić. Perspektywa godnego życia córki, tak naprawdę popycha Ewę w ręce tyrana. Na pozór idealne małżeństwo - mąż ambasador i wiernie towarzysząca mu żona - zaczyna dryfować w stronę autentycznego horroru, w którym rolę wszechopiekuńczej matki przejmuje wszechdominujący i wyrachowany do granic mąż. Ewa ostatkami sił walczy o godność, swoją i swoich dzieci. Jak potoczą się losy kobiety, która nigdy nie była w stanie podejmować samodzielnych decyzji życiowych? Odsyłamy czytelników do lektury.

            „Ambasadorowa” to dla mnie poruszająca opowieść o zwykłej kobiecie, która odnalazła w sobie niezwykłą siłę do walki o wyzwolenie z rodzinnego piekła. Książka ta niesie za sobą misję, donośne wezwanie do przebudzenia dla wszystkich matek i żon, które rozmiłowane w utopijnej wizji szczęśliwej rodziny z pokorą w sercu znoszą ostre słowa domowych władców. Książka pokazuje, że warto stawiać czoła przeciwnościom losu i podjąć walkę o poczucie godności i wiarę w wartość swojego życia.

Opowieść pani Beaty Gołaszewskiej jest dobitnym przykładem, że przemoc domowa przestaje już być tematem tabu, jednak osoby zastraszone mają tak niskie mniemanie o sobie, że często dobrowolnie się jej poddają. Uczestnicy spotkania chętnie opowiadali o swoich doświadczeniach, również niełatwych relacjach z życiowymi partnerami. Znęcanie się to przecież nie zawsze bicie i katowanie, ale również poniżanie słowne, które czasem okazuje się być jeszcze gorsze. Nie jest to tylko domena ludzi biednych i z nizin społecznych, czy patologii, z czym nam się kojarzy. To często inteligenckie domy, na wysokim poziomie, gdzie na zewnątrz wszystko wygląda idealnie, a w czterech ścianach rozgrywa się koszmar.

 

Artur Jemielita

 

 

Relacja ze spotkania z bohaterką książki "Ambasadorowa" komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się