24°C rozproszone chmury

Projekt Żoliborz wystawi własną listę do rady dzielnicy

wywiady, Projekt Żoliborz wystawi własną listę dzielnicy - zdjęcie, fotografia

Rozmowa z panem Witoldem Sielewiczem jednym z liderów komitetu Projekt Żoliborz

Trochę Pan nam zniknął z Żoliborza. Co się z Panem działo panie burmistrzu?

Jak Pan wie nie chciałem być w koalicji z PiS-em,  w przeciwieństwie  do burmistrza i części radnych z Platformy Obywatelskiej, więc moja zawodowa rola w samorządzie Żoliborskim zakończyła się. To nie znaczy, że skończyłem z polityką.  W odpowiedzi na to, co się dzieje na naszej scenie politycznej wraz z grupą znajomych założyliśmy nieformalny Think tank „Forum Długiego Stołu” . Udało nam się zrobić, coś co dotychczas w Polsce było niemożliwe. Skupić  osoby, uczestniczące w życiu politycznym i społecznym od kilkudziesięciu lat ale reprezentujące różne nurty politycznego myślenia. Jedno co ich na pewno łączy to docenianie  wartości wynikające z praw i wolności obywatelskich. Zadaniem tej naszej grupy jest przygotowanie  propozycji zmian ustrojowych jako materiałów do wykorzystania przez różne nurty polityczne jak i do szerokiej dyskusji społecznej. Mamy świadomość, że ten świat, który nam towarzyszył od 89r. skończył się i nie ma do niego powrotu. Dotyczy to nie tylko Polski ale i świata. Obecne polskie partie polityczne,  myślą  w kategoriach wygrania najbliższych wyborów ale nie potrafią pracować nad koncepcjami jak ta Polska ma wyglądać za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. W oderwaniu od bieżącej polityki próbujemy tą lukę wypełnić. Mamy już pierwsze efekty naszej społecznej pracy. Opracowany przez nas materiał dotyczący reformy wymiaru sprawiedliwości zostanie zaprezentowane na XVIII Konferencji Naukowej Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego „Państwo. Gospodarka. Społeczeństwo” w czerwcu br. gdzie będę jego współreferentem.

A tak całkowicie prywatnie to wreszcie mam soboty, niedziele i popołudnia wolne. Mogłem ten czas przeznaczyć na uporządkowanie moich spraw własnościowych jak i liczne prace remontowe w moim domu. Oprócz polityki uwielbiam majsterkowanie, szczególnie w drewnie. Właśnie ukończyłem zrobioną dla siebie altankę oraz dwa łóżka.

Co się w ostatnich latach na Żoliborzu zmieniło in plus a co in minus?

Pozytywną zmianą dla Żoliborza jest zagospodarowanie zdegradowanych terenów przemysłowo-magazynowych na nowoczesne osiedla mieszkaniowe na Powązkach i Żoliborzu  Przemysłowym.  Mam też satysfakcję, że pomimo dużej krytyki prezentowanych moich pomysłów większość z nich jest realizowana lub będzie w najbliższym okresie. Wspomnę tu o zakończeniu mojego największego pomysłu - Żoliborza Artystycznego, który stał się wzorcowym projektem otrzymując liczne nagrody i wyróżnienia. Warto wspomnieć o kontynuowaniu  modernizacji uliczek Żoliborza historycznego, szkole i przedszkolu na Żoliborzu Południowym, planowanej kładce przy Kępie Potockiej, nazywaniu nowych ulic na cześć znanych artystów żoliborskich a także kontynuowanie rokrocznych biegów wraz z towarzyszącymi imprezami poświęconymi rotmistrzowi Pileckiego czy świętu Flagi.

Co do minusów to mogę powiedzieć  że : Dotychczas nie udało się zmodernizować ul. Rydygiera – a zostawiłem gotowy projekt.

Modernizacja ulic Żoliborza historycznego się  ślimaczy. W ciągu dwóch kadencji mnie się udało wyremontować kilkanaście  a obecnym włodarzom zaledwie jedną -  Kaniowską.

Szkoda, że nie zdecydowano się na budowę przedszkola przy pl. Grunwaldzkim w systemie kontenerowym. Umożliwiłoby to większą elastyczność w powiększaniu lub pomniejszaniu obiektu  w zależności od pojawiających się potrzeb. Taka zabudowa umożliwiała też modernizacje obiektu  w krótkim okresie czasu. Po 15-20 latach można by zaprojektować docelowy obiekt, który nie tylko odpowiadałby na rzeczywiste potrzeby mieszkańców ale mógłby być architektonicznie dopasowany do planowanej zabudowy pierzei  pl. Grunwaldzkiego. Zaniechano też nie tylko budowy nowych miejsc postojowych ale nawet dyskusji na temat jak można, chociaż częściowo, rozwiązać problemy związane z konfliktami pomiędzy pieszymi, parkującymi i rowerzystami. No i oczywiście niektóre dziwaczne pomysły realizowane w ramach funduszu partycypacyjnego  wymuszone przez aktywistów z Żoliborza Południowego.  Ale to temat na oddzielny artykuł.  

Czy samorządowcy z Projektu Żoliborz zamierzają wystartować w nadchodzących wyborach do rady dzielnicy?

Myślałem przez pewien czas, że grozi nam ostry podział na dwa obozy, gdzie nie ma miejsca dla środowisk, które chcą być ponad doraźnymi podziałami i skupiać się w swojej lokalnej  działalności na najbliższej okolicy. Sytuacja nie jest aż tak czarno biała. Tak zwana zjednoczona opozycja reprezentuje tylko PO i Nowoczesną a liczba komitetów szykujących  swoich kandydatów do rady miasta i na prezydenta Warszawy wynosi na razie osiem podmiotów. W takim wypadku podjęliśmy decyzję, że kontynuujemy naszą działalność jako niezależna i samodzielna struktura samorządowa.

Aby mieć realny wpływ na sytuację komitety lokalne powinny współdziałać w skali miasta. Jak pan ocenia Ruch Samorządowy Bezpartyjnych, który jest realną alternatywą w skali Warszawy?

W dłuższej perspektywie czasowej, lokalne komitet są skazana na jakieś formy współpracy czy wymiany chociażby pomysłów, poglądów. Z punktu widzenia interesów mieszkańców dobrze by było, gdyby  żadna z formacji politycznych nie miała monopolu w radzie miasta czy dzielnicy, a niezależne ruchy samorządowe miały licznych swoich reprezentantów w radach. W innych dużych miastach takie środowiska już rządzą czy współrządzą. Dobrze by było aby niezależni samorządowcy ,w nadchodzącej kadencji, zdobyli w Radzie Warszawy przy najmniej przyczółki. To znaczy wprowadzili kilku radnych. Znam samorządową prowincję i wiem, że tam już istnieją od lat i będą poszerzać swoje wpływy w coraz większych jednostkach organizacyjnych jakimi są powiaty i sejmiki. Wyborcy w wyborach lokalnych coraz bardziej doceniają lokalnych działaczy funkcjonujących poza strukturami partii politycznych. Co wcale nie przekreśla, że ci miejscowi liderzy mogą mieć swoje sympatie polityczne  a nawet współpracować  z lokalnymi politykami czy strukturami politycznymi.