7°C całkowite zachmurzenie

O pl. Inwalidów inaczej

żoliborskie klimaty, Inwalidów inaczej - zdjęcie, fotografia

Od wielu lat mieszkam przy pl. Inwalidów, który zadziwia wielkością i niespotykanym, parkowym charakterem. Powstał z części zburzonego fortu georgijewskiego na samym początku kiedy tworzono i budowano międzywojenny Żoliborz. Podobnie jak w Paryżu został nazwany placem Inwalidów na cześć inwalidów wojennych z pierwszej wojny światowej. Połączony z szeroką 80 metrową Al. Wojska Polskiego (szerszą o 10 m od paryskich Les Chams Elysses), a także pl. Grunwaldzkim, miał być miejscem wszystkich reprezentacyjnych parad i defilad wojskowych. Zabudowę owalnego placu tworzy 6 domów z czego 5 wybudowano przed wojną. Obecnie mieszka w nich wiele osób pochodzących z przedwojennych, żoliborskich rodzin.
         Nawiązując do pierwotnych założeń, w 1995r na palcu postawiono pomnik I Dywizji Pancernej gen. Maczka, który ma formę kolumny ze skrzydłami i hełmem husarskim z wzlatującym orłem. 20-ego bm. zostanie upamiętniona na pl. Inwalidów postać gen. Stanisława Sosabowskiego, jednego z zapomnianych bohaterów II wojny światowej. Również Al. Wojska Polskiego w coraz większym stopniu nawiązuje do przedwojennego projektu, sytuując w 1998r pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej przedstawiający żołnierzy gen. Józefa Hallera wyłaniających się z morskiej fali. Niedawno przeżywaliśmy upamiętnienie bohaterskiej postaci rotmistrza Witolda Pileckiego, na cześć którego w Al. Wojska Polskiego powstał wspaniały, współczesny w formie monument.
             Majestatyczny charakter placu ożywiło w ostatnich latach powstanie wielu uroczych lokali, restauracji, kawiarni, winiarni, które zazwyczaj, szczególnie w okresie letnim są pełne ludzi. Moją  żywą sympatię budzi lokal „Fawory”, nawiązujący do historycznej nazwy tej części Żoliborza. Natomiast mankamentem tej okolicy jest brak sklepów, szczególnie spożywczych (poza skromną Żabką).
              Jako ciekawostkę przypomnę państwu, że przy pl. Inwalidów mieszkali i mieszkają nadal niezwykli artyści – nieżyjący Jerzy Ficowski i Marek Hłasko a współcześnie Leszek Szkutnik i Zbigniew Mentzel.
W jednej z naszych żoliborskich książek „O Pięknym Brzegu, Żoliborz, Ludzie i Wydarzenia” wybitny anglista, poeta i dramaturg Leszek Szkutnik pisze:
              …” Pl. Inwalidów z ul. Adama Mickiewicza po obu stronach. Dziwny plac – właściwie park położony na skrzyżowaniu historii z dobrą, na miarę człowieka pomyślaną, nowoczesnością. Można tu usiąść na ławce i zapomnieć, że jest się, praktycznie rzecz biorąc w samym środku wielkiego miasta. Wszędzie blisko, kilka minut – autobusem, tramwajem, metrem, Tak blisko i tak daleko – Żoliborz jest światem samym w sobie i jednocześnie dzielnicą Warszawy. Wpływa na charakter całości. Jest w nią wtopiony i jednocześnie wyraźnie wyodrębniony. Żoliborz jest paradoksalny – jak każde dzieło sztuki.”
          Warto czasem spojrzeć na otaczający nas świat przez pryzmat przeszłości, szczególnie oczami artysty o wrażliwej wyobraźni. Na zakończenie krótkiej historii o pl. Inwalidów pragnę przytoczyć fragment książki Zbigniewa Mentzla „Spadający nóż”, w której autor rozmawia o pl. Inwalidów z swoim sąsiadem.
             Oto on:
… „Pan Kroczek dwoma palcami ujął delikatnie domek ślimaka i postawił go na ziemi.
- Żywioł wody – powiedział. - Niszczący, ale też życiodajny żywioł wody. One go wyczuwają, proszę szanownego pana. Ślimaki, wodne ptactwo, żaby, raki, nawet węgorze, tak, nawet węgorza już w tym roku nawet widziałem, da pan wiarę? Dziwne? Nie widzę w tym nic dziwnego. Przecież tu była kiedyś rzeka, piękna, rybna rzeka.
- Gdzie? - zapytałem.
- Tu! Na naszym palcu, który, ma się rozumieć, wówczas jeszcze nie istniał. W miejscu gdzie stoimy, rzeka mogła mieć półtora metra głębokości. Płynęła stamtąd... - Pan Kroczek wyciągnął rękę w stronę wiaduktu nad Dworcem Gdańskim. - A potem wpadała do Wisły, tam... - Odwrócił się w kierunku północnego skraju Cytadeli.
            Kiedy to było proszę pana?
- Kiedy? Historyk powie panu, że wcale nie tak dawno temu. Wiadomo z pewnością, że w XIV w, kiedy Kazimierz, nazwany Wielkim, koronował się na króla Polski, rzeka już płynęła, a 400 lat później – dobrze mówię? - Dobrze, dokładnie 400 lat później, kiedy tron polski objął August III Sas, nadal toczyła swoje wody, tylko bardziej leniwie. Naprawdę nie słyszał pan o rzece Drnie i paru jej dopływach? Nie słyszał pan o stawach młynnych? Jeden był tu. - Pan Kroczek pokazał palący się zielonym światłem neon Banku Zachodniego od dawna połączonego z Wielkopolskim Bankiem Kredytowym. - A drugi tam. - Ręka pana Kroczka wskazała kolejny bank, ulokowany przy pl. Inwalidów, PKO Bank Polski. - Duże młynne stawy, w których roiło się od karasi. - „…
          Czytając tę piękną książkę, uświadomiłam sobie, że mieszkam w miejscu gdzie stał młyn nad rzeką Drną. Czy to przypadek, że w mieszkaniu mam dwa stare obrazy z młynami właśnie?


 

 

O pl. Inwalidów inaczej komentarze opinie

  • gość 2017-09-23 20:08:37

    Owszem... wszystko pięknie, ładnie. Okolica piękna itd, ale NOCNE sprzątanie to utrapienie.

Dodajesz jako: Zaloguj się