Jest kwiecień 1945. Zimno. Ocaleni z wojny wracają z tobołkami, zabiedzone twarze i ubrania. Szukają dachu nad głową. Ulica wypełniona zaglądającymi do domów i piwnic ludźmi.


Jest kwiecień 1945. Zimno. Ocaleni z wojny wracają z tobołkami, zabiedzone twarze i ubrania. Szukają dachu nad głową. Ulica wypełniona zaglądającymi do domów i piwnic ludźmi. Może jest jakieś pomieszczenie gdzie można wejść i zostać. Na całej ulicy która mieści się na ul. Bohomolca zburzonych zostało 9 domów, 2 zostały spalone, a losy ich mieszkańców były tragiczne. Pani Klimkiewicz wywieziona do Ravensbruck przeżyła obóz by wrócić do domu wskazać grób męża Romana Klimkiewicza. Wśród wywiezionych w pierwszym transporcie do tego obozu 22 IX 1941 r. była inż. chemik Halina Starczewska-Choryżyna, działaczka ZWZ i nie wróciła. Nie wrócili też dwaj oficerowie z listy katyńskiej. Ulica ta zabudowana w latach 30-stych nazwana imieniem Adolfa Dygasińskiego, autora książek przyrodniczych jest jedną w wachlarzu ulic powstałych w tamtym czasie na tak zwanym Dolnym Żoliborzu. Dzisiaj informuje się, że ulica ta jest na Żoliborzu Dziennikarskim. Ale w kwietniu 1945 r. listonosz przyniósł korespondencję w błekinobrudnych kopertach adresowaną: Dolny Żoliborz Jaśnie Wielmożny Pan, Jaśnie Wielmożna Pani chociaż już nikt nie miał nic z wielkopańskości. Zaraz potem na długie lata został obywatelem. Ulice zaprojektowane przez zespół młodych, ambitnych architektów z których każdy miał około 30 lat jak Szanajca, Piotrowski, Reich opracowała projekt jednorodzinnych domów w sposób różnorodny, ale nowoczesny zwany późnym modernizmem z przeznaczeniem dla klasy średniej. I tak się szczęśliwie stało, że kilkanaście domów jednak ocalało po Powstaniu Warszawskim. Niektóre z nich były bez dachu, a dwa domy naprzeciwko siebie stojące pod numerem 27 i 22 runęły na siebie i zagrodziły ulicę. Tę ogromną górę gruzu mieszkańcy najbliższych domów usuwali przez długi czas układając każdą z ocalałych cegieł po obu stronach ulicy. Mieszkający w pobliżu Pan Dubow, który miał furmankę i konia codziennie wywoził gruz. Gdzie? Otóż miejscem tym był wybudowany w latach sześćdziesiątych budynek mieszkalny przy ul. Promyka 5, to znaczy „deska”. W moim najbliższym sąsiedztwie ze strychu spalonego częściowo domu pocisk wyrzucił zbiory etnograficzne. Na jezdni i w przylegających ogrodach można było znaleźć próbki haftów ludowych z wielu stron świata, nadpalone książki i albumy. Pamiętam zdarzenie gdy do moich rodziców przyszedł w łachmanach wysoki, stary pan z siwą brodą do pasa. Mówił, że jest duchownym prawosławnym i że wraca z obozu niemieckiego. Był właścicielem pięknego domu na tej ulicy. Przyniósł na przechowanie krzyż prosząc o opiekę nad nim i nad domem. Powiedział, że jedzie do Kazachstanu szukać żony i dwóch córek. Nie wrócił. Ulica miała od zawsze kocie łby. Jeździły po niej furmanki chłopskie od wczesnego rana, które wywoziły gruz, a konie zostawiały „prezenty”. Dzięki nim w ogrodach wyrastały pieczarki, więc było co jeść. Powietrze wypełnione było spalenizną i zapachem koni. Prawie wszystkie domy nie posiadały furtek a drzwi wejściowe wisiały na zawiasie. Na murach widniały namalowane ogromnymi literami napisy min niet i podpis Żygajło.  Długo nie mieliśmy nic. Ktoś na uroczystość nie mając stołu wyjął z zawiasów drzwi i tak się weselono. Mieliśmy ocalone życie. W końcu w domach tych osiedliło się po kilkadziesiąt osób. W każdym pokoju kilkuosobowa rodzina. Żyliśmy bez wody, światła, łóżka, ani żadnej pościeli. Podłogi pokrywały podarte fotografie z grubą warstwą gruzu i szkła. Pamiętam pierwszą zupę – kartoflankę z czosnkiem. Ulica Dygasińskiego w czasie Powstania pozostała w pamięci jako miejsce usytuowania szpitala powstańczego pod nr. 20. Potem po 1946 r. mieściła się w tymomu Szkoła Powszechna Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego i internat. W domu pod numerem 13 (dziś nieistniejący numer), ale dom istnieje, bo wreszcie w 1944 r. został podpisany akt kapitulacji Żoliborza między dowódcą, „Żywicielem” a Niemcami. Dotąd nie ma tablicy upamiętniającej zakończenie Powstania w tej dzielnicy. Okoliczności podpisania aktu kapitulacyjnego ustały we wspomnieniach 14-letniego wówczas chłopca Czesia Szymkiewicza z Harcerskiej Służby Pomocniczej, będący w służbie łącznikowej przy dowództwie. W wydanej przez 9IW w 1968 r. książce „Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim” pisze on, że w piwnicy domu przy ul. Dygasińskiego 13 była ostatnia kwatera Żywiciela. Tutaj była ostatnia odprawa dowódców z podpisami aktu kapitulacyjnego. – „Dzieją się koszmarne sceny przed kwaterą dowództwa. Wszyscy wstrząśnięci, jedni chcą popełnić samobójstwo, inni walczyć dalej, jeszcze inni przebijać się przez Wisłę”. W środkowej części ulicy w domach przechowywano cichociemnych. Byli przekazywani z domu do domu. Wiosna jednak przyszła. W ogrodach zakwitły drzewa morelowe, a potem w lipcu tak obrodziły, ze Komitet Blokowy, pierwsza władza administracyjna, lokalna zarządziła zbiór owoców i na ogromnej wadze do ważenia węgla odbyła się ta ceremonia. Ulica Dygasińskiego długo czekała na ułożenie asfaltu, ułożenie chodników i wymianę latarni. W ostatnich latach wypiękniała, urosły nowe drzewa, dzieci stały się seniorami. A seniorzy wracają do wspomnień tamtego czasu żałują, że nie można dziś dokumentować tamtej rzeczywistości, nie było aparatu fotograficznego, nie było niczego. Niedawno usłyszałam w mediach, że było nas wtedy w mieście aż 100 tysięcy.

Mirosława Barbara Kowalewicz

* tekst zostanie opublikowany w IV części  ksiązki " Na Pieknym Brzegu", która ukaże się w najbliższych dniach nakładem Informatora Zoliborza.

MOJA ULICA komentarze opinie

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.




Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez izoliborz.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"