-5°C zamglenie

Marcin Kozaczuk – Powrót Jedi!

polityka, Marcin Kozaczuk Powrót Jedi! - zdjęcie, fotografia

Jest coś, co mnie wybitnie  cieszy w tych wyborach samorządowych. Jest to powrót Marcina Kozaczuka.

Władza w dzielnicy powinna trafiać w ręce ludzi twórczych, aktywnych lokalnie, którzy Żoliborz mają w sercach, a nie jedynie w dowodach osobistych lub w umowach o pracę. Ideałem byłoby, gdyby byli to ludzie, którzy już pokazali na co ich stać w działalności samorządowej.

Takim człowiekiem jest właśnie Marcin Kozaczuk.

Poza wyżej wymienionymi zaletami posiada jeszcze wrodzoną charyzmę i dużo męskiego uroku :)

  • Marcin, znamy się już 20 lat, więc uzurpuję sobie prawo do reklamowania Twojej osoby, w ulotce piszesz o sobie - Nauczyciel, trener, samorządowiec, 56 lat. W szczęśliwym związku. Mam dwie córki, syna, wnuczka, a także psa i kota. Lubię przyrodę i przygodę, amatorski teatr i fotografię.  Szanuję ludzi i tradycje - chciałbyś coś dodać, jak scharakteryzujesz siebie?

  • Cóż mogę dodać, po takiej laurce na wstępie? Lubię swoją pracę nauczyciela i trenera, ale i organizatora wielu wydarzeń. Jestem kreatywny, mam wyobraźnię, potrzebę i satysfakcję z tworzenia. Jestem wrażliwy, także społecznie i na ludzką krzywdę. Staram się być pomocny i otwarty na potrzeby innych i wydaje mi się, umiem zjednywać sobie ludzi. Z drugiej strony jestem konsekwentny w działaniu wymagający i zaangażowany w pracy i oczekuję tego od współpracowników. Jestem prostolinijny i szczery. Nie lubię egoizmu i obłudy. Słucham rocka i country...

  • A jakie są Twoje związki z Żoliborzem?

  • Żoliborz to mój kraj lat dziecinnych i moja, także sentymentalna, mała Ojczyzna. Moje dzieciństwo upłynęło na ul. Mścisławskiej. Stąd było kilka kroków na Stadion RKS Marymont, nad Kanałek, na rowerze przez stary Marymont do Lasu Bielańskiego, po zakupy do Szklaniaka i na Plac Wilsona. Nie miałem pod górkę, także do szkoły. Była niemal naprzeciw domu. Te lata są dla mnie ważne mimo, że życie przeniosło mnie z Mścisławskiej na Przasnyską, a potem na ulicę Tołwińskiego. W roku 1969 wstąpiłem w szeregi uczniów Szkoły Podstawowej nr 65, a 31 lat później zostałem w niej nauczycielem. Stworzyłem system szkolenia sportowego w pływaniu i pięcioboju nowoczesnym, także mojej szkole. Po reformie systemu oświaty stałem się nauczycielem SP 392, gdzie dotąd uczę wykonując obowiązki trenera pływania. Byłem radnym dzielnicy w latach 1994- 2002. Organizowałem OSiR, przez z górą 15 lat byłem tam zastępcą dyrektora. Współtworzyłem UKS Żoliborz, w którym nadal działam i pracuję. W młodości byłem zawodnikiem RKS Marymont, najdłużej sekcji łuczniczej. Byłem harcerzem w 127 WDHiZ działającej kiedyś przy Szkole nr 65. Moje związki z Żoliborzem to też amatorskie przedstawienia teatralne dla dzieci w których biorę udział, grono przyjaciół, wychowanków i wiele dobrych wspomnień. Tu się urodziłem, wychowałem, pracuję. Więc nasz związek trwa.

  • Wspomniałeś o radzie dzielnicy. Twoja samorządowa historia zaczyna się prawie wraz z początkiem wolnej Polski.

  • Tak, pierwszy raz na liście wyborczej znalazłem się w roku 1994 dzięki NSZZ Solidarność. W samorządzie tamtych lat spotkałem ludzi, którzy jak ja, chcieli zmieniać świat na lepszy. Mieliśmy potrzebę budowania nowej Polski w miejscu zamieszkania, urodzenia. Wielu z nas bezinteresownie chciało dać Żoliborzowi to, co w nas najlepsze. Rzeczy niemożliwe stały się możliwe.

  • Jakie były największe dokonania samorządu tamtych lat, prócz sztandarowej budowy basenu, którego byłeś pomysłodawcą?

  • Basen i powołany do zarządzania nieruchomością Ośrodek Sportu i Rekreacji, to jedno ogniw systemu szkolenia sportowego dla którego w szkołach zorganizowano klasy sportowe i powołano Uczniowski Klub Sportowy Żoliborz . Ten system jakże efektywny, zwieńczony startem Żoliborzan na IO w Rio de Janeiro to sukces samorządu Żoliborza. Ale to nie wszystko. Dzięki Eli Starowieyskiej powstało Przedszkole Integracyjne przy ul. Gdańskiej. W Szkole nr 65 w dawnej kotłowni utworzono małą salę gimnastyczną, a w Szkole nr 92 na Zatrasiu zbudowano dużą salę w patio. W zabudowanym patio Urzędu Dzielnicy powstało Biuro Obsługi Mieszkańców bez którego dziś trudno sobie Urząd wyobrazić. Na Kępie Potockiej powstał rowerowy tor przeszkód i wysadzono platany, reaktywowaliśmy festyny i biegi uliczne… .

  • Czy wszystkie zamierzenia udało Wam się zrealizować?

  • Niestety nie. Już wraz budową basenu w roku 1996 uchwaliliśmy budowę wielofunkcyjnej hali sportowej na terenie OSiR, a w roku 2002 inż. arch. Krzysztof Wojewódzki społecznie opracował, koncepcyjny projekt zagospodarowania terenu OSiR, który prócz hali przewidywał tutaj odkrytą pływalnię na lato, a także halę do strzelania z łuku zimą. Prof. Andrzej Zalewski również społecznie opracował żoliborską sieć dróg rowerowych. Planowaliśmy kładkę rowerowo - pieszą ponad Wisłostradą, w przedłużeniu ulicy Potockiej. Planowaliśmy zgodnie. Koncepcję zagospodarowania OSiR Rada Dzielnicy uchwaliła jednomyślnie.

  • Tyle lat pracowałeś, tworzyłeś OSiR, jak dzisiaj oceniasz tę instytucję?

  • Przykro mi, bo zatrzymała się w rozwoju. Nakłady nie przekładają się na stan nieruchomości. To widać gołym okiem. Przypomnę, że gdy miałem swój udział w zarządzaniu OSiR Ośrodek miał jedną z najciekawszych ofert zajęć w Warszawie i  jedną z najmniejszych dotacji. Wszyscy uczniowie z Żoliborza mieli jeden WF w tygodniu w basenie. Potrafiliśmy pogodzić rozwój sportu i rekreacji. Dziś na szczęście ożywiły się boiska, ale na pływalni zdjęcia sportowców zniknęły ze ścian, niemal nie ma zawodów, wiele firm działających w obszarze płatnej rekreacji napotyka na utrudnienia. Ceny wynajmu obiektów rosną. Ciężar rozwoju sportu przerzucono na barki klubów, które są stowarzyszeniami rodziców, groźby komercyjnej i intensywnej, także hotelowej zabudowy nieruchomości mogą w przyszłości, wyrugować stąd sport. To zła droga.

  • Wracasz po 16 latach, dopiero teraz. Dlaczego?

  • Nadal mam wiele pozytywnej energii, chcę służyć dzielnicy swoim doświadczeniem i wiedzą. Oczywiście, mam symboliczne zobowiązanie wobec koleżanek i kolegów z Marymontu, a także samorządowców z dawnych lat. Chciałbym, by teren dawnego RKS Marymont, zarządzany dziś przez OSiR zagospodarować dla współczesnych potrzeb, ale z uszanowaniem tradycji. Uważam, że lokalną samorządność należy chronić przed wpływami wielkiej polityki i biznesu. Angażować się dla wspólnego dobra. Dzielnicą zarządzać mądrze, zgodnie i gospodarnie. Należy tworzyć, nie psuć! By to co dobre było trwałe! Nie podejmować ważnych decyzji bez wiedzy i konsultacji w środowiskach, których bezpośrednio dotyczą. Szanować społeczne pieniądze i nie wydawać na kontrowersyjne i nie do końca przemyślane inwestycje takie, jak remont ulicy Potockiej.

  • Jakie masz propozycje dla Żoliborza, kto może na ciebie liczyć?

  • Chciałbym by poszerzała się wspierana przez samorząd oferta różnorodnych zajęć dla mieszkańców. Mogą na mnie liczyć osoby starsze i z niepełnosprawnościami, młodzież, miłośnicy przyrody, historii, także cykliści. Oczywiście wszyscy uprawiający sport. Warszawa nie musi na sporcie zarabiać, a powinna w sport inwestować. Chciałbym, by Żoliborz miał swój Dom Kultury, alternatywną dla komunikacji samochodowej sieć dróg rowerowych, mniej szlabanów, nowe parkingi, także na osiedlu Potok, by pozostał bezpieczny i zielony, by Szkoła Podstawowa nr 65 była racjonalnie, mądrze rozbudowana, a na terenie OSiR powstała hala sportowa służąca, także uczniom. Będę wspierał aspiracje i pomysły środowiska KS Spójnia, także te, dotyczące rozwoju bazy sportów wodnych i kąpieliska. Ciekawą inicjatywą byłoby utworzenie Bulwarów Żoliborskich nad Wisłą, wzdłuż Cytadeli, uczczenie w Alei pamięci zasłużonych Żoliborzan, ale także wzniesienie pomnika  Thomasa Woodrowa Wilsona, oczywiście w centrum placu jego imienia czy postawienie kamienia pamięci Melchiora Wańkowicza, tam gdzie niegdyś stał jego dom. Przydałaby się muszla koncertowa. Chciałbym, by artyści związani z Żoliborzem częściej tu koncertowali. Pamiętasz koncerty Muńka Staszczyka w Parku Kępa Potocka? Czas na Elektryczne Gitary!

  • Na koniec powiedz co Ci sprawia największą satysfakcję oprócz pracy?

  • Dom, podróże i rodzina.

  • Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesu.


Marcin Kozaczuk – Powrót Jedi! komentarze opinie

  • gość 2018-10-19 23:12:03

    DLA MARCINA TAK dla Durlika, Ożyńskiego i reszty lewicy liberalnej z MIASTO JEST NASZE... NIE!!! Przypominam ze słowem LEWICA kojarzą się nieudolność, nielegalność, czy nieuczciwość na przykład: załatwianie spraw na lewo, lewe interesy, wyjście na lewiznę, czy posiadanie obu lewych rąk. To co proponujecie to wolność destruktywna, wolność bez odpowiedzialności, a właściwie wolność od odpowiedzialności.Tolerancja dla lewicy oznacza bezwarunkową aprobatę wszelkich dewiacji i aberracji, czegokolwiek i kogokolwiek co Lewica uważa za prześladowane bądź upośledzone. To WY LEWAKI kosztem autonomii jednostek popieracie przodujące klasy,rasy panów czy mniejszości postępowe dążąc do zniszczenia tego wszystkiego, co nie odzwierciedla lewicowego ideału równości i jednakowości...

  • gość 2018-10-19 23:37:32

    W nadchodzących wyborach zachęcam do głosowania na kandydatów PRAWA i SPRAWIEDLIWOŚCI. Daliśmy radę w Rządzie damy radę i w Samorządzie.

  • gość 2018-10-21 00:54:26

    Amfiteatr na "górkach" w miejscu obecnego parkingu lub dom kultury na miarę tego ze Służewia!

  • gość 2018-11-13 23:27:34

    To chyba jakiś żart! Ten człowiek ma tyle ... na swoim koncie

Dodajesz jako: Zaloguj się