20°C bezchmurnie

Najpiękniejsze czasy dopiero nadejdą

Z Joanną Kanią – Karmalską, kandydatką WWSj do Rady Dzielnicy Żoliborz (okręg III miejsce 1) rozmawia Zbigniew Duszewski

- Razem zakładaliśmy Informator Żoliborza. Piękne to były czasy?

- Były świetne. Ostatnio w archiwum gazety znalazłam artykuł, który pisałam wówczas, przed 10 chyba laty, z okazji wyborów samorządowych. Tamten entuzjazm, czasów jeszcze nie tak odległych od odzyskania niepodległości, już obecnie nie istnieje. Wówczas były marzenia i realizacje. Dziś mamy rzeczywistość, którą sami stworzyliśmy i do tej z marzeń nie całkiem podobną.

- I stąd pomysł na startowanie w obecnych wyborach samorządowych?

- Chyba tak. Wówczas pisałam - Z sypiących się schodów, starych płotów, chaszczy i podzielonych a często skłóconych społeczności można stworzyć dobre, trwałe i przydatne wartości.

Z tego wszystkiego Żoliborz chyba poradził sobie najlepiej a chaszczami i płotami. Reszta nadal pozostawia wiele do życzenia. Ale ja zawsze mam nadzieję, że te najpiękniejsze czasy dopiero nadejdą.

- Skłócone społeczności pojawiać się będą zawsze, problem w tym, jak je pogodzić.

- Trzeba przede wszystkim dokładnie słuchać ludzi, poznać ich opinie i kształtować rzeczywistość wg. autentycznych potrzeb tych ludzi a nie własnego widzimisię. Odpartyjnienie samorządu jest na to skutecznym lekarstwem.

- Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich, jak twierdzisz. Ale większość chyba się z Tobą nie zgodzi.

- To niedobrze, ale i tak chcę do tego przekonać wielu. Moje ponad dwudziestoletnie doświadczenie w pracy z ludźmi o wszelakiej pozycji, pochodzeniu, sytuacji życiowej w całości potwierdza ten fakt.

Każde państwo stwarza swój własny system opieki nad ludzkimi problemami. I wszędzie, na jakimś etapie jego funkcjonowania on się nie sprawdza. Powstaje pytanie, czy zawodzi system czy tzw. czynnik ludzki?

Odpowiem tak – zawsze zawodzi czynnik ludzki. Po pierwsze dlatego, że system też tworzą ludzie a po drugie, że ci, którzy potem wcielają go w życie, wyłączają swoją wyobraźnię i sumienie pozwalając, by system działał i myślał za nich. Bo tak jest wygodniej.

- Ale chyba z tym niewiele można zrobić.

- Można zrobić bardzo wiele. Przede wszystkim można pomóc ludziom, którzy w tym systemie pomocy nie znaleźli, a innym uświadomić, że ponad systemem istnieją nadal te same wartości – sumienie, zdrowy rozsądek i poszanowanie ludzkiej godności.

Temu właśnie służyć ma Ośrodek Interwencji Społecznej.

- Właśnie. Na czym polegają wasze działania?

- We wszystkich przypadkach będziemy starali się spowodować, by system i ludzie go stosujący zaczęli działać dla człowieka a nie przeciwko niemu. Chcemy stworzyć zespół osób kompetentnych, potrafiących służyć pomocą w różnych dziedzinach i mających możliwość oddziaływania na środowiska, instytucje, samorząd lokalny.

Żoliborz, w porównaniu do innych dzielnic Warszawy, do niedawna był, pod względem ludzkich problemów, w tym biedy i marginalizacji, luksusowy. Do mojego Stowarzyszenia działającego w centrum miasta, przychodzili ludzie z różnych dzielnic Warszawy, nigdy z Żoliborza. Ale już od mniej więcej sześciu lat przychodzą tam po podstawową pomoc też żoliborzanie.

Do OIS przychodzą ludzie też z innych dzielnic, nie mamy granic lokalnych, zarówno w przypadku współpracowników, jak i w przypadku klientów.

- Macie już jakieś sukcesy?

- Dopiero zaczynamy naszą działalność. Ja nie lubię mówić o sukcesach. Lata pracy w obszarze biedy i wykluczenia uczą przede wszystkim pokory. Kompletnie nie widzi się sukcesów. Widzi się za to olbrzymi obszar ludzkich nieszczęść i problemów i to, jak w porównaniu do potrzeb, niewiele jest w stanie zrobić mała grupa ludzi.

Mam takie plany, że OIS ukształtuje własne, dobre standardy pomocy i skuteczności działań. Do tego będziemy zmierzać.

- Działalności żoliborskiej służby zdrowia poświęciłaś dużo swoich artykułów w Informatorze Żoliborza.

- Tak, to mój ulubiony temat. Niestety gazeta lokalna, bez wsparcia samorządu, sama niewiele zdziała. Możemy tylko identyfikować się z tymi, którzy, podobnie jak redaktorzy naszej gazety, korzystają z usług SPZZLO Żoliborz.

Tymczasem organem założycielskim SPZZLO Żoliborz jest Miasto st. Warszawa i opinia Rady Dzielnicy Żoliborz wyrażająca problemy mieszkańców w zakresie korzystania z tej placówki, powinna mieć dla miejskich włodarzy istotne znaczenie. Istotne znaczenie powinna mieć przede wszystkim dla dyrekcji SPZZLO Żoliborz, co wyrażałoby się w respektowaniu potrzeb pacjentów.

- Jednym słowem – system musi działać dobrze a najpiękniejsze czasy dopiero nadejdą. To ja też tak chcę i dziękuję Ci za rozmowę.

Najpiękniejsze czasy dopiero nadejdą komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Warszawska Wspólnota Samorządowa, Zatrasie - więcej informacji